FOOTPRINTS OF EUROPE 2012 >

Członkowie fundacji Strefa WolnoSłowa wzięli udział w tworzeniu spektaklu w Théâtre de Poche w Bruskeli we wrześniu 2012 roku.

Footprints of Europe to marsz mieszkańców Konga i artystów europejskich z Reggio Emilia do Brukseli, połączony z warsztatami, performansami, spotkaniami i spektaklem końcowym w Théâtre de Poche.

22 września 2012 Théâtre de Poche w Brukseli przywitał Johna Mpaliza Balagizi, czterdziestoletniego uchodźcę z Demokratycznej Republiki Konga, który od 18 lat mieszka we Włoszech.

29 lipca 2012  John przerwał pracę w Reggio Emilia i rozpoczął swój marsz. Pieszo przemierzył Alpy, Szwajcarię, Francję, Niemcy, Luksemburg, Holandię, Belgię, zatrzymując się jedynie na nocleg w namiocie. Idąc 40 kilometrów dziennie, kontynuował  marsz aż do Brukseli. Po pokonaniu tysiąca sześciuset kilometrów John udał się do siedziby Parlamentu Europejskiego, gdzie wystąpił w roli rzecznika wielu tysięcy Kongijczyków, świadków przemocy, w wyniku której w wojnie w latach 1998-2003 zginęło 6 milionów ludzi i która nadal dziesiątkuje ludność Konga.

Johnowi towarzyszyli artyści z całej Europy, między innymi twórcy z Compagnia Teatro dell’Argine, którzy w siedzibie ITC w San Lazzaro di Savena (Bolonia) pracują nad stworzeniem teatru wielokulturowego, wystawiając spektakle z udziałem aktorów profesjonalnych i amatorów, migrantów i uchodźców z około 20 krajów świata oraz członkowie fundacji Strefa WolnoSłowa z Polski, inicjatorzy wielokulturowego projektu teatralnego Azyl Warszawa.

“Jako Europejczycy, artyści, ludzie teatru od wielu lat pracujący z uchodźcami, między innymi z Konga, nie mogliśmy nie odpowiedzeć na propozycję Johna. Tragiczne wydarzenia w jego ojczyźnie są bliskie naszej historii, kulturze, pamięci. Jego gest to przykład, oryginalny i metaforyczny zarazem”, stwierdzają artyści z Teatro dell’Argine, którzy postanowili poprzeć marsz Johna i zaprosić twórców oraz intelektualistów z całej Europy do pokonania wspólnie z nim dowolnego odcinka drogi. Na szlaku prowadzącym do Brukseli odbyły się różnorodne działania artystyczne, podczas których można było malować, rzeźbić, pisać, tworzyć instalacje plastyczne i wideo. Powstał “teatr długości tysiąca sześciuset kilometrów, gdzie ci, którzy się do nas przyłączyli,  mieli okazję wysłuchać opowieści Kongijczyków, poznać historię innych krajów Europy, przysłuchać się rozmowom pisarzy afrykańskich z pisarzami europejskimi oraz lekturze tekstów Aimé Césaire’a, Josepha Conrada, Franza Fanona, czy Ajschylosa”.

W Mediolanie, Turynie, Chambéry, Genewie, Neuchâtel, Bazylei, Strasburgu, Luksemburgu, Maastricht oraz w mniejszych miejscowościach artyści zorganizowali performanse oraz warsztaty teatralne z przedstawicielami różnych środowisk (szkół, teatrów, ośrodków kultury, stowarzyszeń), którym John przedstawił powody swojej akcji.

Wielki finał odbył się w Brukseli, kiedy John został przyjęty przez Parlament Europejski, a artyści zorganizowali warsztat w Théâtre de Poche w dniach 22 – 29 września, otwarty dla wszystkich twórców lokalnych – aktorów, muzyków, tancerzy, twórców sztuki wideo – którzy chcieli wziąć w nim udział oraz dla młodzieży, uchodźców, amatorów. 29 września w Théâtre de Poche wystawiony został spektakl finalizujący warsztaty, podczas którego wykorzystane zostały rozmaite teksty, zdjęcia i filmy, zainspirowane marszem.

Wielu artystów, intelektualistów i instytucji europejskich przyłączyło się do projektu. Był on relacjonowany przez włoskie Radio 3 RAI oraz poprzez blog na stronie dziennika “Il Corriere della Sera”. Inicjatywę Johna poparli m.in.: Kuumba (Belgia), Centre Bruxellois d’Action Interculturelle (Belgia), Transeuropa Festival, Human Rights Nights Film Festival, Uniwersytet w Zurychu i Bolonii, władze prowincji Rzymu, Bolonii i Reggio Emilia, jak również Marco Baliani, Ascanio Celestini, Massimo Marino (dziennikarz), Marianella Sclavi (antropolog), Fanny & Alexander, Alessandra Belledi (dyrektorka Teatro delle Briciole w Parmie), Paolo Jedlowski (socjolog), Ivo Quaranta (antropolog), Matéi Visniec (dramaturg).

Jestem Polakiem. Urodziłem się w 1985 r. w Warszawie. Z dzieciństwa w latach 80. pamiętam ciągnące się w nieskończoność kolejki po papier toaletowy i mięso, pamiętam zepsute zęby mojej babci i pamiętam, że było bez przerwy ciemno. Chyba dlatego, że mur berliński zasłaniał słońce z jednej, a Związek Radziecki – z drugiej strony. Papież Jan Paweł II był wtedy daleko w Watykanie. A Lech Wałęsa był blisko, ale siedział w więzieniu. Ludzie tracili nadzieję, że można coś zmienić, że może być lepiej. Przestawali wierzyć w cokolwiek. Nie wierzyli w komunizm, nie wierzyli w Boga, nie wierzyli w przeszłość, ani przyszłość. Wszyscy najchętniej wyjechaliby jak najdalej od tego wszystkiego, zostawili w jednej chwili życie w Polsce i pojechali do jakiegoś demokratycznego kraju, ale tylko niektórym to się udało. Granice były coraz bardziej szczelne. I gdy wszyscy byli, obecni i niedoszli sekretarze partii komunistycznych Europy Wschodniej, gdy Gorbaczow i Ronald Reagan, a nawet liderzy polskiej antykomunistycznej opozycji, nie wierzyli, że w najbliższym czasie komunizm może się skończyć, komunizm się skończył. I to prawie bezkrwawo. Skończył się nagle, bo z zaskoczenia, ale ile musiało się wydarzyć, żeby to się stało? Co musiało się wydarzyć? No właśnie co? Co naprawdę musiało się wydarzyć, a co było zbędne? Wielkie zmiany są możliwe, ale od czego zależą? Od woli? Od planu? Od przypadku? Od sił zewnętrznych? Przewroty, reformy, rewolucje, ewolucje – wielkie zmiany polityczne i społeczne są oczywiste. Tylko jak ich dokonać? Jak je rozpocząć? Jak? No jak? Którą wybrać drogę? Czy się uda? Ile trzeba czekać? Czy warto? Czy nie za duże ryzyko? Jak, do cholery, zmienić kraj? Od czego zacząć? Od kogo się uczyć? Czy ci którzy mówili, że wiedzą, tak naprawdę wiedzieli? Czy wiedzieli co robią? Po co to wszystko robić? Po co? Po co? Po co ruszać się z domu? Ja siedzę na kanapie w Unii Europejskiej, a ty dlaczego wstałeś? Nogi mam na pufie, a ty dlaczego założyłeś buty? Dlaczego zrobiłeś przeciąg, dlaczego otworzyłeś drzwi i wyszedłeś? Dlaczego zacząłeś iść? Dlaczego się nie zatrzymałeś? Nie rozumiem. Nie wiem. Czy tak wygląda początek? Może.  

Tomasz Gromadka, fragment tekstu spektaklu